Mija 7 miesiąc ciąży. Spokojnie na szczęście. W krótkim czasie zaliczyłam dwie wizyty u lekarza. Wynikało to bardziej z jego nadgorliwości, niż z nagłej potrzeby. Chce mieć pod kontrolą te moje przepływy maciczne. Okazało się, że pod wpływem leków zupełnie poprawiło się ciśnienie i przepływ w jednej z tętnic, druga nadal działa nieprawidłowo, choć już trochę lepiej. Dzieciątko dużo się rusza i rośnie. W ostatnim czasie straciło trochę w stosunku do swoich rówieśników – jest jakiś tydzień różnicy w wadze. Lekarz nas uspokajał, że to jeszcze nie dużo i na razie nie trzeba się tym martwić. Wysyła nas na konsultację do innego specjalisty patologii ciąży, aby uzyskać opinię co do tego, czy nadal mam brać Theovent, czy już odstawić. Mam nadzieję, że szybko uda mi się zapisać na to dodatkowe badanie. Czekam właśnie na informację co do wolnych terminów.
23 listopada 2016
31 października 2016
25-26 tc. Początek trzeciego trymestru
Kilka dni temu byliśmy na kontroli u lekarza. Wyszliśmy z gabinetu pełni nadziei, że wszystko się ułoży. Przepływy w jednej z tętnic całkowicie się poprawiły, a w drugiej są na dobrej drodze. Ciśnienie krwi powoli się normuje. Czyżby te niechciane przeze mnie leki rzeczywiście działały? Oby tylko nie zaszkodziły przy tym dziecku. Podobno na tym etapie ciąży bardzo intensywnie kształtuje się mózg młodego człowieka. Pozostaje nam zaufać lekarzowi, że wie co robi. Byłam ciekawa, czy problemy z przepływami nie przyhamowały wzrostu szkraba. Badanie USG wykazało, że ma już 870 gramów, a więc znacznie podrósł przez ostatnie 2 tygodnie. Chyba robię się w ciąży bardziej emocjonalna, albo odzywa się już instynkt macierzyński, bo po raz kolejny się wzruszyłam. Poczułam wielką dumę z tego, że nasz synek tak dzielnie znosi wszelkie przeciwności losu.
Kończy się 26 tydzień ciąży, a jednocześnie drugi trymestr. Pora na kolejne podsumowanie tego, jak zmienia się nasze życie.
17 października 2016
20-24 tc. Czas zmartwień i rozterek
Jakiś czas nie relacjonowałam co u nas słychać. Prawdą jest, że sama nie wiedziałam co się właściwie dzieje. Zaczęło się dość niewinnie. Poszliśmy na kontrolną wizytę do mojego lekarza, który miał jednocześnie przeprowadzić USG połówkowe. Badanie przebiegało sprawnie. Oglądaliśmy na ekranie naszego synka. Ponownie wyszło, że to chłopiec, więc pewnie już tak zostanie. Właściwie jest już na tyle duży, że mogliśmy podziwiać jedynie poszczególne części jego ciała, bo w całości już dawno nie mieści się w kadrze. Maluch rośnie zdrowo i ma wszystko na swoim miejscu. Bardzo nas to ucieszyło.
13 września 2016
17-19 tc. Chłopiec, czy dziewczynka?
Jakiś czas temu zmieniłam lekarza prowadzącego ciążę. Do poprzedniego trafiłam tylko dlatego, że w klinice, w której mieliśmy In vitro przyjmował jako jeden z nielicznych również na NFZ. Wizja darmowych wizyt i badań oraz refundowanych leków wydawała nam się kusząca. W rejestracji wymieniono nazwiska lekarzy przyjmujących na NFZ, a że był wśród nich tylko jeden mężczyzna, bez wahania wybrałam jego. Zawsze wolałam być badana przez panów ginekologów. Kobiety wydają mi się w tych sprawach mało delikatne, niezbyt empatyczne i szorstkie. Zapisy prowadzono na miesiąc do przodu i poradzono mi, żebym wybrała kilka kolejnych terminów wizyt na raz, aby nie zabrakło dla mnie potem miejsca. Tak też zrobiłam.
26 sierpnia 2016
14-16 tc. Początek drugiego trymestru
Niedawno wróciliśmy z letniego wyjazdu. Zdążyłam rozpakować stosy bagaży. Planowaliśmy wybrać się na kilkudniową wycieczkę promem po Bałtyku połączoną ze zwiedzaniem południowej Szewcji, ale już w lipcu, w czasie kiedy trzeba było rezerwować bilety na sierpniowy termin rejsu mieliśmy problemy z tym moim krwiakiem. Sytuacja wydawała się na tyle niepewna, że zrezygnowaliśmy z zagranicznego wyjazdu. Nie było wiadomo, czy w sierpniu będę już w pełni „na chodzie”, by sprostać kilkugodzinnym spacerom z przewodnikiem. Trudno nam było sobie też wyobrazić co byśmy zrobili w podróży, gdyby znów pojawiło się krwawienie i trzeba by było niezwłocznie skorzystać z porady ginekologa. Bezpieczniej było zostać na miejscu, a do morskich eskapad wrócić w przyszłości - już w trójkę. Wybraliśmy się zatem w objazdowe tournée po najbliższej rodzinie zarówno mojej, jak i męża. Wróciliśmy zmęczeni, z przeświadczeniem, że „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Najważniejsze jest to, że odświeżyliśmy rodzinne kontakty - taki był cel.
Minął pierwszy trymestr i trochę zmieniła się moja sytuacja.
2 sierpnia 2016
12-13 tc. Badania prenatalne
Bliżej 12 tygodnia ciąży pojawił się dylemat, czy wykonać nieinwazyjne badania prenatalne. Samo USG genetyczne wydawało się nam kuszące. Nie dość, że wyspecjalizowany lekarz poświęci nam ok. 20 minut na dokładne badanie, podczas którego będziemy mogli do woli oglądać naszego maluszka, to jeszcze fachowe oko oceni, czy dziecko rozwija się prawidłowo. Jedynym minusem była cena ok. 300 zł. Badanie to można wykonać na NFZ, ale kierowane są na nie kobiety z wyraźnym wskazaniem, np. powyżej 35 roku życia (jestem o rok młodsza), w przypadku wad genetycznych w najbliższej rodzinie itp.
19 lipca 2016
11 tc. Chwilowa utrata czujności
Zgodnie z wcześniejszym zaleceniem lekarza tydzień spędziłam w łóżku, choć pod koniec coraz częściej wstawałam i próbowałam udzielać się w drobniejszych pracach domowych. W czwartek udaliśmy się na wizytę kontrolną do Kliniki. USG nas uspokoiło. Okazało się, że krwiak się wchłonął, nie ma po nim śladu. Dziecko było w dobrej formie. Na ekranie widać było jak się porusza. Nie mogło usiedzieć ani chwili spokojnie, fikało najróżniejsze koziołki. Wydawało się, że jest takie beztroskie i radosne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)